środa, Grudzień 19, 2018
Home > Aktualności > Bunt szpitali powiatowych

Bunt szpitali powiatowych

Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych wystąpił do prezesa NFZ z wnioskiem o wzrost wartości finansowania świadczeń medycznych w szpitalach powiatowych. W przypadku braku zgody, OZPSP wezwie szpitale zrzeszone w związku do wypowiedzenia umów z NFZ.

Sytuacja kadrowa i finansowa szpitali powiatowych jest bardzo trudna, a spodziewamy się, że będzie jeszcze gorzej. Nakłada się na nas coraz więcej obowiązków, a niestety nie idą za tym dodatkowe środki. W nakręcającej się spirali roszczeń i wzrostu kosztów stoimy na z góry przegranej pozycji  – mówią przedstawiciele powiatów.

Pracodawcy stawiają ultimatum
Jak wskazują przedstawiciele szpitali powiatowych, wzrost kosztów stałych powoduje znaczne problemy z utrzymaniem płynności finansowej i generowanie ujemnych wyników finansowych od początku 2018 r.

Wzrost kosztów wynika m.in. z przepisów ustawy regulującej wynagrodzenia pracowników medycznych oraz ustawy o płacy minimalnej, a także z porozumienia zawartego przez ministra Łukasza Szumowskiego z rezydentami. Sytuację dodatkowo skomplikowało podpisane porozumienie między resortem zdrowia a pielęgniarkami.

”Porozumienie pomiędzy Ministrem Zdrowia, a Pielęgniarkami spowodowało, iż pozostałe grupy reprezentujące zawody medyczne oraz niemedyczne domagają się równego traktowania pracowników i tym samym również oczekują wzrostów swoich wynagrodzeń, na które kierownicy podmiotów leczniczych nie posiadają środków finansowych przy obecnie niskim finansowaniu świadczeń medycznych. Kolejne wzrosty wynagrodzeń, których słusznie domagają się pozostałe grupy zawodowe, spowodują przy obecnym finansowaniu świadczeń medycznych całkowitą utratę płynności finansowej szpitali powiatowych i tym samym zagrożenie wstrzymania udzielania świadczeń medycznych – czytamy we wniosku OZPSP do prezesa NFZ.

W przypadku braku reakcji na swoje postulaty, OZPSP zapowiada wezwanie wszystkich szpitali zrzeszonych w związku do niepodpisywania warunków finansowych na II półrocze 2018 r. i wypowiedzenia umów z NFZ.

Krzywdzący ryczałt
Andrzej Gawron z PiS, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Szpitali Powiatowych, który obradował 19 lipca br. również  zwrócił uwagę na duże znaczenie dla lokalnych placówek niedawnego porozumienia pielęgniarek z Ministerstwem Zdrowia.

– Odbieram dużo sygnałów od dyrektorów szpitali powiatowych i osób decyzyjnych, że te ustalenia mogą zaburzyć finansowanie ich jednostek i to w dość istotnym stopniu. Jeden z dyrektorów przyznał, że od 6 lat nie miał zadłużenia, a teraz przewiduje, że placówka wygeneruje dług. Już nawet po pierwszym okresie ryczałtowania pojawiło się w jednostce kilkaset tysięcy zł straty  – stwierdził.

Jak podał na posiedzeniu zespołu Marek Wójcik, ekspert Związku Powiatów Polskich, ryczałt kwartalny w pierwszej połowie 2018 r. jest w skali kraju dla szpitali powiatowych zaledwie o 0,1 proc. wyższy niż ryczałt z 2017 r. Jeśli chodzi o ryczałt na drugie półrocze, sytuacja jest podobna, a nie zapominajmy o wzroście kosztów funkcjonowania.

– 23 proc. szpitali ma na to półrocze ryczałt niższy niż środki otrzymane w roku poprzednim, z tego 95 proc. to są szpitale miejskie i powiatowe. Czyli to głównie szpitale powiatowe i miejskie mają mniejsze środki niż w roku ubiegłym – wskazuje Marek Wójcik.

– Np. ten sam produkt w niektórych jednostkach kupuje się 20 proc. taniej. Dodatkowo fakt, że strumień pieniędzy został przekierowany do klinik, dużych jednostek, jest też jednym z czynników braków kadrowych. Te placówki po prostu nam podkupują lekarzy – wyjaśnia dr Józef Kurek, dyrektor Szpitala Wielospecjalistycznego w Jaworznie, a jednocześnie szef Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.

W rezultacie pojawiają się nawet wnioski do dyrektorów wojewódzkich NFZ o zawieszenie oddziału, właśnie z powodu braku kadry medycznej.

– Szpitale walcząc o kadrę medyczną proponują coraz wyższe stawki, co powoduje spiralę wzrostu wynagrodzeń, a kadry nie przybywa. Największy problem z tym mają szpitale powiatowe – wskazuje przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Szpitali Powiatowych.

Licytacja o pielęgniarki
Dodatkowo, jak wiadomo, w regionach już w tej chwili zaczyna brakować kadry pielęgniarskiej, a sytuacja zdaniem ekspertów ulegnie jeszcze szybkiemu pogorszeniu. Wskazują m.in. na porozumienie podpisane przez ministra zdrowia z organizacjami pielęgniarskimi, w którym poza kwestią podwyżek, są zobowiązania do zwiększenia liczby pielęgniarek w przeliczeniu na łóżko począwszy od 1 lipca 2019 roku.

– To działanie być może miałoby uzasadnienie i można by twierdzić, że jest racjonalne z punktu widzenia dobra pacjenta, jeżeli mielibyśmy te pielęgniarki skąd wziąć – uważa Grzegorz Kubalski, zastępca dyrektora Biura Związku Powiatów Polskich.

Porozumienie przewiduje, że od 1 stycznia 2019 roku zostaną wprowadzone normy zatrudnienia pielęgniarek i położnych – minimalny wskaźnik zatrudnienia będzie wynosił 0,6 na łóżko (dla oddziałów o profilu zachowawczym) i 0,7 (dla oddziałów o profilu zabiegowym).

Z kolei od 1 lipca 2019 r. mają zostać podniesione wskaźniki w odniesieniu do oddziałów pediatrycznych do poziomu 0,8 na oddziałach zachowawczych, a na oddziałach zabiegowych 0,9 na łóżko.

– Jeżeli według danych izby pielęgniarskiej rocznie 1500 pielęgniarek odbiera prawo wykonywania zawodu, a kilkanaście tysięcy przechodzi na emeryturę, to logiczne jest, że tych pielęgniarek zabraknie. W związku z tym trudno tworzyć normy zatrudnienia, na które nie ma ani personelu, ani pieniędzy – ocenia z kolei dyrektor Józef Kurek.

Zdaniem Grzegorza Kubalskiego podwyższenie standardów, jeśli chodzi o przelicznik liczby pielęgniarek na łóżko, doprowadzi do tego, że zacznie się podkupywanie pielęgniarek między szpitalami, aby spełnić narzucone wymogi. W tej licytacji szpitale powiatowe są na straconej pozycji.

– Wynika to z tego, że struktura kosztów w szpitalach wojewódzkich czy klinicznych jest taka: 50 proc. to  koszty płacowe, 50 proc. inne. W przypadku szpitali powiatowych przeciętnie 70 proc. budżetu to koszty pracownicze. W związku z tym po prostu nie będzie skąd wziąć pieniędzy, aby zwiększyć wynagrodzenia i zatrzymać czy pozyskać nowe pielęgniarki – przekonuje zastępca dyrektora Biura Związku Powiatów Polskich.

Więcej zadań, mniej pieniędzy
Tymczasem już teraz żądania płacowe i podkupywanie pracowników powodują, że idą w górę koszty pracy, ale nie tylko białego personelu. Koszty pracy szarego personelu również rosną.

– Wiąże się to z szeregiem regulacji, które wchodzą automatycznie, a nie ma to żadnego odbicia w wycenie procedur. Np. outsourcujemy u nas w szpitalu sprzątanie, pranie, żywienie i każda podwyżka minimalnego wynagrodzenia przekłada się natychmiast na wzrost cen tych usług. To idzie w skali szpitala w setki tysięcy albo miliony złotych – podaje Józef Kurek.

Kolejnym obowiązkiem, który został wielu jednostkom narzucony ustawą, za którą nie poszły środki pokrywające koszty jest zorganizowanie nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.

– Wysokość stawki za nocną i świąteczną pomoc jest jednak różna w poszczególnych województwach. Na Śląsku jest z tym bardzo źle – informuje szef Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.

Podczas gdy niektóre szpitale dostają 7,2 zł miesięcznego ryczałtu w przeliczeniu na jednego mieszkańca obszaru, który muszą zabezpieczać, w województwie śląskim zdarza się stawka nawet 90 gr.

– To wszystko składa się na to, że właściwie większość naszych szpitali powiatowych ma ujemny bilans finansowy. Zacznie się on przekładać na bardzo poważne problemy, które mogą zaistnieć już w okolicach jesieni albo na początku 2019 r. – ocenia Józef Kurek.

W jego ocenie szpitale powiatowe zaczynają generować coraz większe problemy lokalnie, co spowoduje, że jeżeli przestaną funkcjonować albo też będą mieć kłopoty, to przełoży się to natychmiast na problemy dużych jednostek, bo tam skieruje się strumień pacjentów, a nie wiadomo, czy będą one w stanie go obsłużyć.

– Szpitalom powiatowym grozi natomiast na początku zawieszenie działalności niektórych oddziałów, a potem być może niewypłacalność. Obecnie działamy już tylko na zasadzie gaszenia pożaru – konkluduje.

Białe plamy w zabezpieczeniu?
Przedstawiciele Związku Powiatów Polskich z dużym niepokojem patrzą na to, co się dzieje.

– Zdajemy sobie sprawę z tego, że przy obecnym systemie finansowania jednostek samorządu terytorialnego, gdzie powiaty nie posiadają własnych dochodów podatkowych, nie będziemy mieli z czego pokrywać ujemnego wyniku finansowego placówek, a to niestety może doprowadzić do tego, że poszczególne szpitale powiatowe utracą płynność finansową – stwierdza Grzegorz Kubalski.

W jego ocenie większe placówki, które są zlokalizowane w dużych ośrodkach miejskich będą w stanie jakoś bilansować swoją działalność.

– Natomiast, jeżeli okaże się, że szpitale lokalne przestaną być wydolne finansowo, to niestety w powiatach zaczną się pojawiać białe plamy w zabezpieczeniu opieki zdrowotnej mieszkańców – wskazuje przedstawiciel ZPP.

Natomiast Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych stwierdza kategorycznie, że ”system opieki zdrowotnej nie może żyć bez szpitali powiatowych, które obejmują opieką ponad 60% populacji w kraju. System opieki zdrowotnej to nie tylko wielkie szpitale kliniczne, czy podległe Urzędom Marszałkowskim szpitale wojewódzkie. Bez stabilnej sytuacji finansowej i kadrowej szpitali powiatowych utrzymanie bezpieczeństwa zdrowotnego Polaków będzie po prostu niemożliwe”.

źródło: rynekzdrowia.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *